Doradzanie

Czasami lubimy pobyć sami, po pewnym jednak czasie odczuwamy potrzebę obecności, bliskości innych ludzi. Idąc dalej nie tylko obecność jest dla nas ważna, ale również opinia innych, szczególnie tych, z których zdaniem naprawdę się liczymy. Na początku są to rodzice, później koledzy, osoby, które stanowią dla nas autorytet, partnerzy. W sytuacjach problematycznych chętnie korzystamy z ich rad. Pytamy o zdanie, prosimy o wskazówkę. I tutaj chcę Ci powiedzieć, drogi czytelniku, że osoba, która jest Ci bliska, dobrze Ci życzy, chce dla Ciebie jak najlepiej o czym jesteś przekonany i ma szlachetne intencje, może również źle nam doradzić. Nie mówię o sytuacji, gdy ktoś udaje naszego przyjaciela, bądź też ze swoich egoistycznych pobudek podaje nam fałszywe rady. Mam  na myśli osobę przychylną nam, zaufaną.

Nasi bliscy chcą nas chronić, pragną dla nas komfortu. Często jednak pomniejszają tym nasz potencjał, obniżają nasze aspiracje, nasz rozwój. Robią to, ponieważ nie są świadomi naszych zasobów, lub też sami nie doświadczyli tego co my, nie mieli okazji znaleźć się w takiej sytuacji, może również nigdy nie wyszli poza schemat, poza granice własnych przekonań. A może właśnie osądzają naszą sytuację przez pryzmat swoich, według nich podobnych doświadczeń. Wówczas mają przekonanie, że te historie są takie same i finał ich będzie identyczny. Uważają siebie za dobrych doradców i przekonują nas, że będąc w naszej sytuacji poddaliby się, wybraliby swój aktualny stan.

Z czego to wynika?

My, jako ludzie oceniamy rzeczywistość w sposób subiektywny, z perspektywy własnych doświadczeń. To bywa przydatne, wówczas nie popełniamy tych samych błędów, uczymy się na nich, ale też czasem nas ogranicza, powoduje, że się poddajemy, że odpuszczamy, że jesteśmy przekonani o powieleniu schematu, o porażce. U źródła takiego zachowania jest nasza potrzeba bezpieczeństwa. To ona tak silnie na nas wpływa. Wolimy to, co znane, pewne, stabilne, mimo, że czasem trudne, boli, smuci, obniża nasze ambicje, powoduje, że stoimy w miejscu. Nie chcemy ryzykować, bo obawiamy się, że to, co ma nam dać „wyzwolenie” spowoduje zawód, porażkę, stratę, która będzie bardzo trudna do zaakceptowania, bo też będzie trzeba przyznać się przed samym sobą, że coś nie wyszło, że sobie nie poradziliśmy. To z kolei uderzy w naszą samoocenę, spowoduje, że przestaniemy w siebie wierzyć, totalnie się poddamy.

Oczywiście może tak być. To właśnie ta historia. „Coś się zdarzyło, nie wyszło. Szkoda było czasu, nerwów, emocji. Następnym razem już nie spróbuję.”  Ale może też być inaczej, zupełnie!

Często bliscy mając trudne doświadczenia przekazują je nam , mówiąc: „Ja tego doświadczyłem więc daję Ci dobrą radę, nie próbuj, bo po prostu to się nie uda” Lub też: „Pamiętasz? Ostatnio to nic nie dało, było bezskuteczne, po co będziesz tracić czas, denerwował się? Odpuść sobie, sam wiesz, że nie warto.”

Taka opinia bardzo silnie na nas wpływa. Powoduje, że cofamy się do przeszłości. Do tych momentów, przeżyć, emocji i wówczas ulegamy ich wpływowi. Tylko zapominamy o jednym, bardzo ważnym. Nigdy się nie przekonamy czy historia by się powtórzyła, czy byłaby taka sama, jeżeli nie spróbujemy. Nikt nie da nam pewności, że to by się nie udało. To, co nie wyszło w danym  momencie życia, w pewnych okolicznościach, nie oznacza, że tym razem się nie zrealizuje.

Oczywiście są sytuacje, w których warto czerpać z naszego doświadczenia. Jest nam to bardzo potrzebne, uczy nas to po prostu życia. Ważne jest jednak to, żeby nie generalizować, nie upraszczać, nie działać schematycznie. Dla przykładu:

„Za radą znajomego jeżdżąc na wakacje do Chorwacji na miejscu szukałem noclegu, bo mogłem negocjować cenę i zdecydowanie bardziej byłem zadowolony. Dzięki mojemu koledze te wakacje wyszły mnie naprawdę tanio. W tym roku byłem  nad polskim morzem. Sugerując się doświadczeniem pojechałem „w ciemno”, niestety nie dość, że musiałem szukać innej miejscowości, bo w wybranej przeze mnie nie było wolnych pensjonatów to jeszcze zapłaciłem zdecydowanie za drogo.„

Powyższa sytuacja ma za zadanie pokazać jak bardzo ważne przy wyciąganiu wniosków jest uwzględnienie wszystkich czynników. Dlatego też jeżeli czegoś nie znamy to najpierw spróbujmy to poznać, przeanalizować, pogłębić wiedzę, spojrzeć na problem z wielu perspektyw, a następnie podjąć decyzję. A jeżeli nie ma się pewności, a stoi się przed wartościową szansą to trzeba, naprawdę trzeba spróbować! Decydowanie się na ryzyko, akceptując swoje obawy i możliwą porażkę naprawdę prowadzi do rozwoju. Po prostu, żeby nauczyć się chodzić trzeba najpierw upaść. Pochopne ocenianie czegoś i co więcej dawanie w tym zakresie rad, powstrzymywanie kogoś przed podjęciem działania często może bardzo zaszkodzić i spowodować, że największym rozwojowym osiągnięciem będzie umiejętność siedzenia.

 

apple-352319_1280

 

 

Opowiem Ci teraz historię własnej „dobrej rady”.

Moja przyjaciółka po liceum poszła na studia na Uniwersytet Pedagogiczny. Zawsze jednak chciała studiować swój wymarzony kierunek na Uniwersytecie Jagiellońskim. Próbowała się tam dostać, ale się nie udało. To był dla niej duży zawód, tym bardziej, że naprawdę wierzyła, że się dostanie. Zaraz po obronie licencjatu spotkałam się z nią przypadkiem pod barem z zapiekankami. Pamiętam to doskonale, bo było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie.  Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

„Magda, zawsze chciałam dostać się na UJ. Raz już próbowałam i nic z tego nie wyszło. Było to dla mnie trudne, bo sama wiesz, jak mi bardzo na tym zależało. Jak się nie udało w ogóle odechciało mi się studiować. W końcu odpuściłam sobie już ten kierunek. Teraz po obronie gadałam z moją współlokatorką, która studiuje na UJ i ona mi powiedziała, żebym składała jeszcze raz. Ja stwierdziłam, że to głupi pomysł, bo skoro raz się nie dostałam z tymi samymi wynikami to teraz będzie tak samo.”

Po wysłuchaniu jej historii powiedziałam jej:  „Masz rację, nie ma sensu się nastawiać i robić sobie nadziei, bo to tylko przyniesie Ci zawód, a po co jeszcze raz to przeżywać i się dołować… Masz dobre studia, już się tam oswoiłaś, ludzie też są w porządku z tego co mówiłaś. Dobrze, że odpuszczasz.”

A ona na to:  „Ale posłuchaj Magda, ta moja współlokatorka stwierdziła, że jak nie złożę tych dokumentów to sama za mnie to zrobi. Byłam na nią ogromnie zła, ale stwierdziłam, że dla świętego spokoju tak zrobię. I wiesz co? Dostałam się! Będę studiować na UJ mój wymarzony kierunek!”

Wtedy pomyślałam sobie, że cudownie się stało, że rozmawiałyśmy już po fakcie. Że to nie ja wówczas byłam przy niej kiedy podejmowała decyzję. Bo moja opinia mogłaby zaprzepaścić wszystko to, co zdobyła, co osiągnęła. Mogłaby nigdy nie zrealizować swojego marzenia. Zdałam sobie wtedy sprawę, że mimo mojej prawdziwej życzliwości wobec niej i chęci udzielania dobrych rad , moje zdanie byłoby dla niej tak bardzo niewłaściwe! Zrozumiałam wówczas jak wiele znaczy opinia innych, szczególnie bliskich, która powoduje, że wzrastamy lub po prostu stoimy w miejscu, a czasem nawet się cofamy.

Dlatego, drogi czytelniku proszę Cię, abyś zawsze dążył do celu, nie oglądając się za siebie, nie oglądając się na innych, nie działając schematycznie. Żebyś wychodził poza swoje i innych przekonania udowadniając, że marzenia się spełnia. A jeżeli ktoś poprosi Cię o radę to pamiętaj, że często dla nas  niemożliwe po prostu  staje się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *