Kryzys

Są różne rodzaje kryzysów, dla przykładu środowiskowe, rozwojowe, egzystencjalne. Wszystkie wywołane są  trudnym stanem czy też problematyczną sytuacją, która trwa, utrzymuje się jakiś okres czasu  i w danej chwili nie da się ocenić kiedy minie.

Będąc w kryzysie czujemy się sfrustrowani i przygnębieni. Ciężko znaleźć nam rozwiązanie danego problemu. Nasze myśli są pesymistyczne i dołujące. Trudno jest nam odnaleźć pocieszenie, uwierzyć, że będzie inaczej, lepiej.

Na pewno wielu z nas doświadczyło w życiu poważnego kryzysu. Być może towarzyszy on nam w chwili obecnej. Będąc w kryzysie pojawia się stres, obawa, samotność, ból, załamanie, poczucie beznadziei i braku sensu. Chęć ucieczki, zniknięcia, przespania tego czasu, skończenia z tym wszystkim.. To bardzo ciężki czas, pełen buntu, goryczy, zniechęcenia, bezradności, obojętności i wściekłości.

Jedyne, co można w tej sytuacji zrobić to przetrwać ją, próbując na tyle, na ile to możliwe ją zmienić. Małymi, niepozornymi krokami. Doceniając każdą zmianę. Iść, a kiedy się nie da tego zrobić, przetrwać i znowu powoli iść. Nie oglądając się za siebie, rozglądając się wokół i patrząc przed siebie.

Kiedy jest już naprawdę ciężko trzeba kurczowo złapać się słów „zmieni się”. Bo naprawdę się zmieni. Po zimie jest wiosna. Choćby jeszcze w maju spadł śnieg to i tak przyjdzie słońce i w końcu wszystko się zazieleni. Jak śpiewa Kasia Nowsowska z  Voo Voo  w piosence „Nim stanie się tak”.

Pamiętam doskonale ten dzień. Miałam wtedy naprawdę trudny czas. Szłam do pracy stałą, dobrze znaną mi drogą. Idąc, nagle poczułam totalną pustkę i beznadzieję. Myślałam, że oszaleję, automatycznie poleciały mi łzy. Czułam, że się za moment totalnie rozsypię. Mając świadomość, ze za chwilę będę w pracy zaczęłam intensywnie zastanawiać się jak sobie z tym poradzić, co mam zrobić, żeby to poczucie jak najszybciej zniknęło. Wiedziałam, że muszę się ogarnąć, bo chciałam uniknąć szopki w pracy. Usłyszałam odpowiedź: „Skup się na innych, przestań myśleć  o swojej sytuacji”. Olśniło mnie, sama ta myśl powoli mnie uspokoiła.  Zrobiłam tak. Nic wielkiego, tylko zmieniłam perspektywę z Ja na Ty, a Ty wokół mnie, jak się okazało, było mnóstwo. Po prostu zaczęłam dostrzegać ludzi, ich życie, ich sytuacje. To, co dawałam innym, a nie było to nic szczególnego- czas, zamianę godzin w pracy, uwagę, wsparcie, komplement, zaczęło do mnie wracać, owocować, przynosić radość. Nawet tego nie oczekiwałam. Kryzys mijał..

Zazwyczaj tak tego nie postrzegamy, ale to od nas zależy, gdzie kryzys nas zaprowadzi. Będąc w kryzysie wydaje się nam, że to okrutny los, fatum blokuje nas i nic się z tym nie da zrobić. Nie jest tak. Decyzja, w którą stronę pójść jest po naszej stronie. Możemy nie dostrzegać szans, nie widzieć nic dobrego, ale dalej sami podejmujemy decyzję, która zapewne wynika z naszego nastawienia.

Znamy historie wielu ludzkich kryzysów. Sytuacje kryzysowe bardzo wzmacniały ludzi, stawali się wytrwalsi i na tych trudnych doświadczeniach budowali niesamowite rzeczy. Wspaniałym przykładem jest Viktor Frankl czy Nick Vujicic. Niestety, kryzysy również niektórych ludzi doprowadziły do samobójstwa. Znamy wielu wielkich artystów, którzy sobie nie poradzili i targnęli się na swoje życie.

Zatem wniosek jest jeden. Często nie mamy wpływu na to, co dostajemy od losu, ale to my podejmujemy decyzję jak sobie poradzić z tym, czego doświadczamy.

Cytat, który często ratował mnie w kryzysowych sytuacjach:

„Postawy są ważniejsze niż fakty” Karl Menninger

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *