Teraźniejszość

W życiu każdego z nas pojawiają się wzloty i upadki. Bywa tak, że wszystko się pomyślnie układa, jesteśmy szczęśliwi, czujemy się bezpiecznie. Świat jest piękny i czerpiemy z tego ogromną radość. Ale przychodzą również momenty kryzysowe, trudne, powodujące stres, napięcie, poczucie zagubienia. Wówczas wydaje nam się, że wszystko jest ponure, brak nam entuzjazmu i każde działanie wydaje się nie mieć sensu. Oba te stany na pewno są wszystkim znane, a co więcej potrzebne. Kiedy czujemy się dobrze i jesteśmy radośni, czerpiemy z tego energię, uczymy się przeżywać i doświadczać piękne chwile, zapamiętywać je i rozkoszować się nimi. Są one nam bardzo potrzebne, aby móc do nich wracać w tych trudniejszych okresach. To daje nam nadzieję, że to, co dobre do nas wróci. Jednak, jak już kiedyś wspominałam, to porażki, trudne sytuacje, zmagania uczą nas najwięcej. Tak naprawdę dzięki nim możliwy jest prawdziwy progres. Staje się to widoczne wówczas, gdy wytrwale czekamy aż nasza sytuacja się poprawi, aż wyjdziemy na przysłowiową „prostą”. Najgorsze co wtedy można zrobić to pozwolić, by problem nas przerósł, by spowodował nasze poddanie się. Dlatego też trwajmy do końca, cierpliwie i wytrwale.

Drogi Czytelniku, pamiętaj, jeżeli  Twoja obecna sytuacja jest bardzo trudna, zmagasz się z dużym problemem, jest Ci ciężko i czujesz się przytłoczony, to wierz głęboko, że zmienisz to, że będzie lepiej. Poświęć swoją uwagę na pomyślenie o obecnym życiu, o tym właśnie momencie. Jeżeli masz plan na lepsze jutro, to bardzo dobrze. Jeżeli nie, spokojnie, na pewno pojawią się jakieś rozwiązania. Ważne jest pogodzenie się z tym jak jest obecnie. Warto zaakceptować ten moment swojego życia. Żeby to zrobić trzeba mu się dokładnie przyjrzeć. Spojrzeć na stan obecny z różnych perspektyw, próbując zdystansować się i wyciszyć emocje. To pozwoli Ci jasno myśleć i odnaleźć właściwą drogę działania.

Myślę, że jest to Twój czas „hartowania”. Na tym właśnie zbudujesz to, co nadejdzie. Patrząc na historie ludzi, którzy w niesamowity sposób zmienili swoje życie, a czasem nawet świat, można zauważyć, że wielu z nich zaczynało od zera. Nie mieli żadnych zasobów materialnych, a jednak dali radę i osiągnęli tak dużo. Co im dało tę siłę? Właśnie te trudne momenty. Wówczas dopiero człowiek  zdaje sobie sprawę, co jest naprawdę ważne. Tak sobie myślę, że może kiedyś to, z czego tak bardzo chcesz się wydostać, będzie dla Ciebie czymś wyjątkowo cennym. I powiesz sobie wówczas, że nawet gdybyś mógł zmienić swoją historię, to tego momentu w Twoim życiu nigdy byś nie oddał. To właśnie kryzys prowadzi do zmiany, zmiany na lepsze.

„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24).

Zanim zaczniesz działać, zwróć na to uwagę, że nikt nie zdobywa sukcesu w pięć minut. Buduje się go latami. Są to niewielkie kroki, dla niektórych mało dostrzegalne, ale sukcesywne ich powtarzanie prowadzi do ciągłej zmiany swojego położenia. Zawierają się w nich konkretne decyzje, wyrzeczenia, ciężka praca, mocna motywacja i wiara w sukces. Popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków, podnoszenie się i próbowanie raz jeszcze, tylko inaczej. To nie są ani geny, ani dobre urodzenie, ani też talent. Oczywiście mogą pomóc i pomagają, ale nie przesądzają o niczym. Bez wysiłku nie ma osiągnięć.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *